Chciałeś tu być, to teraz poczekaj na deszcz.
- Michal Dzikowski
- Feb 19
- 1 min read

Od dwóch dni nic nie napisałem, chociaż obiecałem sobie, że będę pisał konsekwentnie. Chyba że naprawdę nie będzie kiedy i jak.
No i nie było.
Jestem zmęczony. Dużo pracy. Zbliża się pora deszczowa, więc większość z nas jest zmęczona. Sezon trwa już dziewiąty miesiąc. Sezon to tutaj okres, kiedy wszyscy ciężko pracujemy. Pośrednio lub bezpośrednio żyjemy z turystyki, a ta chce zobaczyć Tanzanię przez około dziesięć miesięcy w roku. Pozostałe dwa to pora deszczowa. Mniej więcej kwiecień i maj.
Wbrew pozorom mamy tutaj sezonowość. Dla przyjezdnych jest tropikalnie i gorąco przez cały rok. Po jakimś czasie zaczynasz jednak zauważać, jak natura tu działa.
Jest czas na duże, mięsiste awokado. Ananasy dobre są kiedy indziej. Jakaranda kwitnie w swoim momencie.
Najpierw przychodzi upał. Wilgotność, która wisi w powietrzu i nie daje oddychać. Duszno, ciężko. Zaczynasz używać klimatyzacji więcej niż godzinę przed snem.
Potem pojawiają się chmury. Zaczyna padać.
Po deszczach przychodzi ochłodzenie. Klimatyzacja przestaje być potrzebna. Zaczynasz nosić bawełnę, hoodie, czasem nawet czapkę wieczorem. Ocean przestaje mieć trzydzieści stopni i z zupy znowu staje się wodą.
Mamy połowę lutego. Jest gorąco i duszno niemiłosiernie. Zaczyna się Ramadan, więc Ramadan Kareem dla moich wszystkich muzułmańskich przyjaciół.
Pracujemy prawie dziesiąty miesiąc bez przerwy. Każdy czeka na porę deszczową. Na moment, kiedy wyspa stanie się spokojniejsza. Będzie mniej turystów. Przyjdzie ochłodzenie.
Jeszcze trochę. Dobry miesiąc.
I będzie można odpocząć.



Comments