Make it count
- Michal Dzikowski
- Mar 20
- 1 min read

Make it count – powiedziała wczoraj Dalia.
Pewnie niewiele o tym myśląc. Po prostu dobrze mi życząc.
Ale może nie. Może ona też ma tę samą przypadłość, albo skill, który mam ja.
Że czuje, widzi, rozumie rzeczy.
U mnie to jednak zawsze trwa.
Muszę nad tym usiąść.
To nie dzieje się od razu.
Proces jest czasem powolny, ale jest mój.
Tak jak dziś.
Make it count – powiedziała Dalia.
I obudziłem się dziś, rozumiejąc.
Rozumiejąc siebie trochę bardziej.
To coś, co próbuję robić od 35 lat.
Od momentu, kiedy zacząłem być świadomy swojej świadomości.
Każdy centymetr, każdy kilometr w przestrzeni ulepszania siebie kosztuje.
Czas. Wysiłek. Pracę.
Nad sobą.
Nie możesz stać w miejscu.
Musisz walczyć.
Musisz zadawać pytania.
Kwestionować.
Próbować zrozumieć, co się z Tobą dzieje i dlaczego.
Coraz częściej mam wrażenie, że nie próbuję się naprawić.
Próbuję się zrozumieć.
I to właśnie mnie zmienia.
Oduczanie się.
To też jest ważne.
Może nawet najważniejsze.
Oduczanie się cudzych wymagań i kanonów, które mnie blokują.
Często to moje własne kajdany, które sam sobie narzuciłem.
Zaczynam rozumieć, że kreatywność i tworzenie: myśli, zdjęć, pomysłów dzieją się najlepiej wtedy, kiedy daję sobie przestrzeń i czas.
Przestrzeń.
Nie umiem tego jeszcze dobrze nazwać.
To minimalizowanie tego, co z zewnątrz. I próba dokopania się do siebie.
Do tego miejsca, gdzie wszystko płynie z najmniejszym oporem.
Zaufanie sobie.
To proces.
Szlifowanie.
Każdy kawałek tej drogi jest walką mnie ze mną.
Make it count.
Czyli: Michal, zrozum.
I dziś zaczynam rozumieć jedno:jestem najbardziej sobą wtedy, kiedy przestaję spełniać własne wymagania.



Comments